poniedziałek, 6 grudnia 2010

ambasador w podróży


          Na nasze doświadczanie miejsc zwykle nie składa się jeden tylko czynnik. Piękno miasta jako takie nie istnieje, choć oczywiście często percepcja poszczególnych ludzi skupia się na podobnych zjawiskach i wtedy ocenia się daną przestrzeń jako atrakcyjną. Architektura, pogoda, pora roku, nasz nastrój... od tego wszystkiego zależy, jakie wspomnienia wyniesiemy (właśnie sobie wyobraziłam jak wynoszę wspomnienia niczym Prometeusz ogień z boskiej siedziby:) z naszej podróży. Na mnie jednak najmocniej odciskają się relacje z ludźmi, których w czasie swej drogi spotkałam. Pamiętam miasto przez pryzmat osoby, która ze mną dzieliła w nim czas, zapamiętuję je tak, jak ta osoba mi je przedstawiła - sobą. 
          Kiedyś moja przyjaciółka powiedziała, że współcześnie najlepszą formą patriotyzmu jest reprezentowanie sobą samym swego kraju zagranicą. Kiedy myślę o sobie jako łodziance, Polce czy Europejce i o roli, jaka mi przypada podczas moich wędrówek, zawsze wspominam te słowa. Tak, patriotyzm to bycie codziennym ambasadorem w podróży - mój kraj zostanie zapamiętany tak, jak ja go przedstawię, ale nie opowiadaniem, lecz swoją osobowością. Taki jest mój kraj, jaki ja jestem w kontakcie z obcokrajowcem. Każdy ma jakieś stereotypowe wyobrażenie na temat innych nacji, jednak wszelkie ogólne mity zostają zburzone w konfrontacji z rzeczywistą, namacalną osobą. Nie można poznać całego kraju, jedynie konkretną osobę, która siłą rzeczy staje się reprezentantem całego państwa. W gruncie rzeczy jesteśmy synekdochami - pars pro toto - które, co prawda, nie oddają w pełni złożoności problemu, ale zawsze mogą wywołać miłe wyobrażenia na temat całości.
          Bardzo sobie cenię tę samozwańczą funkcję i cieszę się, kiedy po jakimś czasie dostaję mail podobny do tego, jaki napisał mi niedawno pewien spotkany w Walencji Irlandczyk: "How could I forget a star like you! It's easy to remember beautiful friendly model Polish ambasador! :-). I feel blessed to have met up with you in Valencia". Ja również błogosławię takie spotkania.


1 komentarz:

  1. Rzeczywiście w zbliżeniach ludzkich topnieją uprzedzenia. Rodzą się nowe przekonania, miłe zaskoczenia. Ze swoich podróży wiem, że warto być dumnym ze swego kraju - ale nie dumnym przez wszczepienie. Dumnym należy być przez refleksję - tą refleksją ,a także samym sobą - podzielić się jak najlepiej. Polacy tak naprawdę bardzo mało wiedzą o sobie - bohaterowie to ci z kart książek, a teraźniejszość - szara i płytka. Warto przebudować wykuty patriotyzm i ukształtować go na nowo. Czego wszystkim tu goszczącym życzę!

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ένα blog τρέφεται με τα σχόλιά σας. Κάντε ένα!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!
ბლოგის ით თქვენი კომენტარი. რათა ერთი!