czwartek, 30 grudnia 2010

średniowieczny Manhattan


          Studiując w Hiszpanii, chodziłam na fascynujące zajęcia z historii urbanizmu. Były one wyjątkowe z kilku względów. Po pierwsze, mogłam zaprezentować swoje miasto hiszpańskim studentom, po drugie, dzięki temu wykładowi wiedziałam, że będąc w Toskanii, nie mogę ominąć "miasta pięknych wież".
          I nie ominęłam. Ze Sieny wybrałam się w drogę, którą dotarłam do San Gimignano - średniowiecznego miasteczka, pięknie usytuowanego na wzgórzu, z którego widok, co prawda, nie zapiera tchu w piersiach, ale koi, napawa błogością, odpręża. To doskonałe miejsce na spacery, do czego zachęca szlak wokół murów miejskich, ale także malownicze uliczki w samym centrum historycznym tej mieściny czy punkty widokowe:



jedna z głównych uliczek San Gimignano



San Gimignano, punkt widokowy



toskański krajobraz



          San Gimignano powstało jeszcze przed naszą erą, w manhattan medieval rozwinęło się, jak sama nazwa wskazuje, dopiero w średniowieczu. To w XIII wieku ta toskańska miejscowość położona na szlaku pielgrzymkowym do Rzymu święciła swoją chwałę. Wtedy powstała większość z 72 wież, z których do dzisiaj zachowało się tylko (lub aż) 15. Ja wprawdzie tylu nie widziałam, ale czasem trzeba zawierzyć tym, którzy wiedzą lepiej. 



widok na wieże ze szlaku wzdłuż muru miejskiego


          To wyjątkowy wynik, ponieważ nie tylko w trzynastowiecznym San Gimignano panowała moda na wznoszenie wież. Inne miasta Toskanii miały podobne hobby i również urządzały sobie zawody  polegające na budowaniu najwyższych i najładniejszych wież. Niestety historia dziejów nie chciała, by nasze pokolenie również mogło je podziwiać.

          Do San Gimignano przybyłam wiedziona wspomnieniem wykładu o urbanistyce miast średniowiecznych i ich różnych odmianach. Owszem, te wyjątkowe wieże robią wrażenie, ale mnie zaintrygowało zupełnie coś innego: miejsce i sposób spędzania popołudniowych godzin w tym mieście. Przed najważniejszym jego zabytkiem, czyli kolegiatą Santa Maria Assunta, stoją poustawiane plastikowe krzesełka, na którym przysiadają zmęczeni turyści. To jednak nie byłoby jakoś szczególnie wyjątkowe i dziwne. Zaskakujące dla mnie było to, że miejscowi mężczyźni również zasiadali na tych siedzonkach w celach podobnych do knajpianych, ale w zupełnie innej formie niż to się robi w barach. Oni nie siadali wokół stołu, popijając piwo, ale w równo ułożonych rzędach, skierowanych w stronę kościoła. Siedzieli tak, wpatrując się w mury zabytku, od czasu do czasu tylko zamieniając ze sobą słów kilka.



rozrywka z San Gimignano


          W takim leniwym nastroju udałam się do Certaldo (o czym pisałam w poście via boccaccio), skąd rozciągał się widok na piękną Toskanię, a w oddali dostrzec można było "miasto pięknych wież":



widok z domu Boccaccia na San Gimignano



   

  

3 komentarze:

  1. Absolutnie doskonały spokój toskańskiego krajobrazu jest nieprawdopodobny. Z czystej ciekawości - ile wypraw sklada się na blog? Tzn. czy to jest "rok hiszpański" z wypadami wokół w trakcie czy wyprawy przed i po tym roku?

    M

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne krajobrazy....ach! Móc to zobaczyc! Szczesliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję. Również życzę satysfakcji w nadchodzącym roku i wielu inspiracji do pisania bloga! :)

    Wypraw było kilka, przede wszystkim "rok hiszpański", ale także krótsze, kilkutygodniowe wypady do Portugalii i Włoch, no i oczywiście hiszpańskie prologi i powroty :)

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, blog karmi się twoimi komentarzami!
Un blog se alimenta de tus comentarios. ¡Haz uno!
A blog feeds on your comments. Make one!
Un blog nutre i tuoi commenti. Fare uno!
Un blog se nourrit de vos commentaires. Faites un!
Ένα blog τρέφεται με τα σχόλιά σας. Κάντε ένα!
Ein Blog füttert Ihre Kommentare. Machen Sie eins!
ბლოგის ით თქვენი კომენტარი. რათა ერთი!