czwartek, 28 marca 2013

Wędrowność


          Wędrowcami jesteśmy wszyscy, wszyscy bez wyjątku. Tak było, odkąd istnieją ludzie, i tak będzie zawsze. Od najstarszych plemion koczowniczych aż po dzisiejszego turystę, od wypraw łupieżczych aż po najnowsze ekspedycje naukowe jakkolwiek różniłyby się powody, wędrowność pozostaje. Pieszo, konno, na kołach, parą, elektrycznością, benzyną i cokolwiek jeszcze może nastąpić: środki są obojętne, wędrówka trwa. Czy idę do gospody, czy okrążam świat: wędruję. I ze mną wędrują wszystkie zwierzęta, raz tu, raz tam. Nasza stara ziemia poprzedza nas swym wielkim przykładem. Pęd! Prawo przyrody! Możesz być najbardziej zmęczony, ale musisz nadążać, coraz dalej!... Prawdziwy spokój jest wtedy dopiero, gdy się zakończy wędrówkę. I wszyscy cieszą się na to w skrytości, tylko się nie przyznają. Wielu nawet o tym nie wie. Są i tacy, co przeszli już szmat drogi i nie chcą więcej wędrować, albo leżą w łóżku chorzy, albo w ogóle nie mogą wędrować, więc podróżują we własnym mózgu, w imaginacji, także i ci mogą zajechać daleko, daleko... ale stać w miejscu - nie, tego nie ma!
Alfred Kubin, Po tamtej stronie, przeł. Anna M. Linke, Czytelnik, Warszawa 1980, s. 49.