czwartek, 26 grudnia 2013

Sanktuarium A Virxe da Barca w Muxíi płonie



Muxia




Nad brzegiem oceanu, na końcu świata, blisko Finisterre, na kamienistym zboczu gładzonym przez rozszalałe fale stoi klasztor. Poświęcono go Nosa Señora da Barca, Pani Naszej, Dziewicy z Łodzi (wszelkie zbiegi okoliczności dotyczące nazw i miejsc nie są zamierzone). Legenda głosi, że Święta Dziewica przypłynęła w te strony, by podtrzymać na duchu apostoła Santiago dającego świadectwo prawdzie o Jezusie. Resztki kamiennej łodzi, na której do Muxíi dotarła Maryja, rozniosły się po okolicy i można oglądać je tam do dzisiaj. To na nich zbudowano kapliczkę dedykowaną Panience, potem klasztor - Santuario da Virxe da Barca. W pamięci ludzi wiedza o jego początkach zatarła się w czasie. Kult Dziewicy łączył się ze starszymi wierzeniami w magię megalityczną. Marynarze modlili się do Maryi, by ta chroniła ich statki przed rozbiciem się na Wybrzeżu Śmierci (Costa da Morte), pielgrzymi obmywali się tutaj przed postawieniem swoich ostatnich kroków na drodze ku Santiago. 





Muxia

Średniowieczni budowniczowie stawiali katedry w nadziei, że zachowają ukryte w nich treści. Jedną księgę łatwo zniszczyć, jednego człowieka również, ale wielka budowla będzie stać i przekazywać zawartą w niej wiedzę na wieki. Wydawałoby się, że kamień nie płonie. Chyba że dzieje się to za sprawą sił wyższych. Wtedy strzeżcie się wszelkie ziemskie stworzenia - żywe i te nieożywione!

W Dzień Bożego Narodzenia z nieba odezwał się głos. Zab/grzmiał potężnie i padł. Wprost na sanktuarium A Virxe da Barca w Muxíi. Bóg zszedł z nieba pod postacią gromu, a Dziewica porodziła syna.


foto by Rober Santiago Bass